The roof, the roof, the roof is on fire!






Niespodzianka!--->2006-05-28

Kiedyś, nie tak dawno temu żył sobie pewien młody gość, który lubił jeść kapustęz grochem. Oczywiście wiadomo jaka reakcja następowała w jego organizmie, krótkopo spożyciu owej skądinąd wyszukanej potrawy. Pewnego dnia spotkał dziewczynę isię w niej zakochał, ze wzajemnością. Kiedy zdecydowali się pobrać, młodyczłowiek uzmysłowił sobie że nie może już więcej jeść grochu z kapustą, i będzieto jego poświęcenie za znalezienie szczęścia osobistego. Po krótkim czasięożenił się. Trzy miesiące minęły i młody człowiek powracając do domu z pracy,przechodził koło restauracji. Nie mógł nie zauważyć pociągającego i miłego dlanosa zapachu grochu z kapustą, aż zakręciło mu się w głowie, nie namyślając siędługo wszedł do knajpki i zamówił jeden za drugim aż trzy talerze swojegoprzysmaku, wiedząc, że ma do domu jeszcze kawałek drogi, więc efekt tej potrawypowinien zostawić na świeżym powietrzu. Oczywiście po drodze sobie wesołopopierdywał, przybywając pod swoje drzwi całkiem bezpiecznie, że nic z gazów jużnie zostało w żołądku.
Żona przywitała go od progu i wyglądała napodekscytowaną:
- Kochanie mam dla ciebie niespodziankę, którą dostaniesz przyobiedzie!
Po czym zakręciła mu chusteczkę na głowie, i niewidzącego nicpociągnęła do stołu. Musiał jej obiecać, że absolutnie nie będzie podglądał, ażona nie zdejmie mu chusteczki z oczu. Gdy żona już miała odsłonić mu oczy, w tymsamym momencie zadzwonił telefon. Mąż się ucieszył, bo nagle poczuł że znowu maochotę na wypuszczenie następnego, żona jeszcze raz kazała mu obiecać, że niebędzie podglądał i poszła odebrać telefon, on wykorzystał ten moment podniósłjedną nogę i z ulgą wydał odstrzał. Nie tylko, że był on głośny, ale również iśmierdział jak tuzin zgnitych jajek. Facet miał problemy przez moment zeznalezieniem tchu, więc pomacał za serwetką i rozdmuchał powietrze wokół siebie,po tym jednym poczuł się znacznie lepiej, ale następny już czekał, niezastanawiając się długo, mąż podniósł drugą nogę i sruuuuu, następny wyleciał muz hukiem. Tym razem był on jeszcze bardziej śmierdzący, więc musiał sięodwachlowywać rękami przez dobrą chwilę zanim smród opuścił go. I znowu poczuł,że mu się zbiera, tym razem pierdnął tak głośno, że było słychać pobrzękiwanieszklanek, a kwiatki na stole mocno przywiędły. Cały czas przysłuchiwał się czyżona już kończy rozmowę i dotrzymując przyrzeczenia nie podglądał co żonaprzygotowała mu na obiad. Przez następne 10-ęć minut mąż podpierdywał sobie, aże smród był za każdym razem okropny, więc musiał się odganiać od niegoserwetką. Kiedy usłyszał że żona odkłada słuchawkę szybko położył serwetkę nakolanach, uśmiechając się z zadowolenia i udając niewinnego. Żona przepraszając,że tak długo musiał czekać i upewniając się, że nie podglądał, zdjęła muchusteczkę z oczu i wykrzykneła radośnie:
NIESPODZIANKA!!!
Ku jego kompletnemuzdziwieniu, zobaczył stół zastawiony a przy nim tuzin gości siedzących iczekających na rozpoczęcie imprezy imieninowej.


skomentuj (1)

KSIĘGA GOŚCI
Oglądaj
Wpisz


TO JUŻ BYŁO
2006
maj


LINKY
MUZYKA
Green Day